Rockowa opowieść

Tomasz Organek napisał książkę. Większość osób na to zdanie przetrze uszy, pomyśli, że się przesłyszało lub uzna, że chodzi o „jakiegoś innego Organka”. Tymczasem nie doszło tu do żadnej pomyłki, zbieżności muzykalnych nazwisk czy nieopatrznego przesłyszenia się. W istocie ten sam Tomasz Organek, muzyk rockowy, który odnosi ostatnimi laty spektakularne sukcesy na scenie wydał własną książkę. I wcale nie jest to typowa dla celebrytów autobiografia pełna wynurzeń egzystencjalnych czy mitomańskich przechwałek romansami. Dzieło, o którym mowa czyli „Teoria opanowywania trwogi” jest pełnoprawną powieścią, wielowątkową historią bez choćby cienia grafomanii czy bazowania na samej, zdobytej na innym polu, sławie.

Powieść drogi

Gatunek ten odznaczał się od zawsze buntowniczością, wartkim stylem i bohaterami z krwi i kości. Wystarczy cofnąć się o zaledwie kilka dekad w czasie, by przypomnieć sobie autorów powieści drogi. Wśród nich byli:

– Cormac McCarthy

– Jack Kerouac

– John Fante

Tomasz Organek w swoim literackim debiucie „Teoria opanowywania trwogi” odwołuje się do najlepszych tradycji tego stylu. Bohater wykreowany przez błyskotliwego autora, jest niezwykle plastyczny i autentyczny w każdym słowie czy opisie jego poczynań. To właśnie on stanowi o głównym sukcesie literackim książki. Scala całość fabuły i jest spoiwem akcji. Nie jest to jednakże jedyny plus. Jako zaletę śmiało wyliczyć można także mnogość rozważań egzystencjalnych czy moralnych. Wszystkie one mocno osadzone są w rzeczywistości, którą znamy z życia. Organek stworzył bowiem dzieło, które klimatem i atmosferą nie odbiega do świata fantazji, a mocno kroczy w naszej polskiej codzienności XXI wieku. On sam jako człowiek przełomu pokoleń z baczną obserwacją i błyskotliwością podsumowuje społeczeństwo, które coraz bardziej niszczy relacje między sobą i sprowadza je do chociażby mediów społecznościowych. W tym wymiarze „Teoria opanowywania trwogi” jest prawdziwą krytyką społeczną, której wnioski podzielać może znaczna część czytelników. Z samego tego powodu warto zaopatrzyć się w tę pozycję. Na potwierdzenie wystarczy wziąć losowe recenzje książkowe, które nie pozostawiają złudzeń, co do jakości i warsztatu niemłodego już debiutanta. Sam autor też ma istotną rolę. Przywyknąć bowiem już można było to nudnych biografii lub infantylnych historii pełnych grafomaństwa, gdy myśleliśmy o książkach celebrytów. Spod pióra autora wyszło jednak coś całkiem innego. Książka dojrzała, odważna, która nie idzie na żadne kompromisy. Warto mieć ją na swojej półce, gdyż niedługo może zyskać miano kultowej.